Miejsce specjalne: Silk - Love Against the Machine
Czy ktoś z was słyszał o tym albumie? No pewnie, że nie. Bo promocja została zwyczajnie spartolona i to prawdopodobnie przez samego autora, który wydał album na własną rękę. Sam dowiedziałem się o tej płycie tylko dlatego, że zobaczyłem ją na Empikowej półce. Żadnych newsów, żadnych wywiadów - nic. A jeżeli wam się wydaje, że kojarzycie skądś ksywę Silk, to macie rację. "Pale kid from Poland", mówi wam to coś? No, to właśnie jest on. Zastanawiam się jakim cudem można było tak zepsuć promocję. Gość już miał fejm w środowisku nie hip-hopowym. Ale nikomu nie przyszło do głowy żeby promować go tam, gdzie się powinno. Sam Silk w zapowiedzi albumu zastanawiał się "Jaką płytę może nagrać ciekawostka internetowa?". Właśnie taką. Cholernie hip-hopową, tętniącą funkiem. Płytę żywą, zróżnicowaną, ale nieco chaotyczną, niespójną i być może niepotrzebnie dwujęzyczną, przez co Silk miewa potknięcia we flow a i odbiór też jest przez to nieco zakłócony. Tak czy inaczej - sprawdzić. Coby mieć sumienie czyste, że to nie przez was ta płyta trafi do "Przegapifszy".
Miejsce specjalne: Hurragun - Hurrap

Boom Bab! Boom Boom Bap! Płyta w starym, dobrym stylu. Kipiąca zajawką, głównie za sprawą bitów, które są żywcem wyrwane z boombapowej ery. Bujająca, przynosząca uśmiech na twarzy... Ale mnie osobiście męczy i ciężko mi ją przesłuchać do końca, nie mówiąc już o katowaniu jej w kółko. Chyba już wymagam od rapu czegoś więcej niż materiału do pokiwania głową.

Boom Bab! Boom Boom Bap! Płyta w starym, dobrym stylu. Kipiąca zajawką, głównie za sprawą bitów, które są żywcem wyrwane z boombapowej ery. Bujająca, przynosząca uśmiech na twarzy... Ale mnie osobiście męczy i ciężko mi ją przesłuchać do końca, nie mówiąc już o katowaniu jej w kółko. Chyba już wymagam od rapu czegoś więcej niż materiału do pokiwania głową.
15. VNM - De Nekst Best
Fał można zarzucić wiele, podobnie jak samemu "De Nekst Best". Nie ma tutaj żadnej myśli przewodniej, brak spójności jest posunięty tu tak daleko, że jeszcze trochę i pomyślałbym, że to taki przewrotny koncept... Ale tej płyty się bardzo dobrze słucha. To jeden z tych albumów, które niby mają sporo wad, ale człowiek niespostrzeżenie się potrafi złapać na tym, że słucha go bez przerwy po raz czwarty z rzędu.
14. Buka - Pokój 003
To nie jest płyta idealna. Mało tego, gdybym miał wystawić jej ocenę, to zapewne oscylowała by w granicach 6+. Nie jest zła, ale do naprawdę dobrej jej nieco brakuje ze względu na męczący styl gospodarza, rażący na każdym kroku sajkofanizmem Eminema. Nie zmienia to jednak faktu, że ta płyta jest oryginalna, potrafi zaskoczyć, a w tego typu stylistyce Buka właściwie nie ma konkurencji. Mam nadzieję, że przy kolejnej produkcji jego talent stanie się już oszlifowanym diamentem.
To nie jest płyta idealna. Mało tego, gdybym miał wystawić jej ocenę, to zapewne oscylowała by w granicach 6+. Nie jest zła, ale do naprawdę dobrej jej nieco brakuje ze względu na męczący styl gospodarza, rażący na każdym kroku sajkofanizmem Eminema. Nie zmienia to jednak faktu, że ta płyta jest oryginalna, potrafi zaskoczyć, a w tego typu stylistyce Buka właściwie nie ma konkurencji. Mam nadzieję, że przy kolejnej produkcji jego talent stanie się już oszlifowanym diamentem.
13. Jeżozwierz - Pan Kolczasty

Tutaj pewnie zaskoczenie z cyklu: "dlaczego tak nisko"? Po pierwsze, wcale nie nisko (tak jak mówiłem, w wyróżnieniach kolejność nie ma znaczenia), a po drugie ten album jest świetny, ale ciężko strawny ze względu na samego Jeża, który mnie nieco przytłacza swoimi jazdami. Dlatego, pomimo doskonałych bitów i singla "Dziadostwo", który to jest jednym z najlepszych numerów tego roku, sumienie by mnie gryzło, gdyby ten album znalazł się w TOP10.

Tutaj pewnie zaskoczenie z cyklu: "dlaczego tak nisko"? Po pierwsze, wcale nie nisko (tak jak mówiłem, w wyróżnieniach kolejność nie ma znaczenia), a po drugie ten album jest świetny, ale ciężko strawny ze względu na samego Jeża, który mnie nieco przytłacza swoimi jazdami. Dlatego, pomimo doskonałych bitów i singla "Dziadostwo", który to jest jednym z najlepszych numerów tego roku, sumienie by mnie gryzło, gdyby ten album znalazł się w TOP10.
12. Miuosh - Piąta Strona Świata

Brakowało mi w tym roku takich bitów... Czasami brzmienie ciepłe, a czasami mocne, rockowe wręcz, ale wszystko ma jakiś swój wspólny mianownik - słowem palce lizać. Ale teksty już nie są jakieś odkrywcze, momentami robi się monotonnie lub też w drugą stronę - chaotycznie. Lecz dzięki potężnemu wokalowi Miuosha, który doskonale się komponuje ze sferą muzyczną jakoś to nam nie przeszkadza i da się mu wybaczyć nawet to, że czasami przypomina zbyt bardzo Zeusa, a w kwestii flow nie rozwinął się od czasu Pokahontaz. Tak czy inaczej, sprawdzić warto.
11. Cira - Zapracowany Obibok 2
Ech, ten album jest cudakiem absolutnym. Niby wszystko w nim jest w porządku. Dobre bity (niektóre nawet znakomite), ciekawi goście, Cira w formie - i to pod każdym względem... ale jakoś nie chce się do tego albumu wracać. Nie zrozumcie mnie źle - ta płyta jest bardzo dobra jednak chyba lepiej sobie ją przesłuchać raz lub dwa, odstawić na półkę i powrócić do niej za jakiś czas.




tak, tak - na razie wymieniasz faktycznie czołówkę płyt wg mnie - oprócz Miuosha, którego nie słuchałem - chyba powinienem...
OdpowiedzUsuń na zawszeU mnie z Cirsonem było wręcz przeciwnie - to była jedna z tych płyt, do których wracałem i wracałem i nie nudziła mi się wcale a wcale.
OdpowiedzUsuń na zawsze